Od dawna planowany projekt doszedł do skutku i udało mi się zrealizować sesję z bardzo "zapalonymi" ludźmi ;)
Krakowski Teatr Tancerzy Ognia SIRRION (www.sirrion.pl) to ekipa kreatywnych ludzi o niecodziennych, kuglarskich umiejętnościach. Po wielu branżowych sukcesach są znaną i cenioną grupą w całej Polsce, mogącą pochwalić się kilkoma atrakcyjnymi i niezwykle dopracowanymi pokazami fireshow.
Sesja została zorganizowana na potrzeby prezentacji ich najnowszego pokazu - MadMax - tak więc miejsce (opuszczona fabryka) i kostiumy nie są przypadkowe.
Zapraszam (klik i większe):
1.
2.
3.
4.
5.
6.
7.
Jako mały bonus jedno zdjęcie z wcześniejszej sesji testowej:
...tam laski piszczą :D tak dla odmiany wpis, który pewnie bardziej zadowoli panie obserwujące mojego bloga ;) Sesja stała pod znakiem zapytania ze względów pogodowych - pierwszy raz kiedy byliśmy umówieni i nawet zaczeliśmy fotografować niestety rozpadał się deszcz. Aparatom i szkłom to nie szkodzi, bo uszczelnione, ale gorzej z lampami... Na szczęście udało się przełożyć na sobotę - zdjęcia zaczeliśmy robić już o 7 rano (wcześniej rozkładając cały majdan i aranżując scenkę - co widać na filmiku). Warunki dopisały, pomysły dopisały - sesje zdecydowanie zaliczamy do udanych.
Modelował Fabian - naprawdę świetna współpraca - pełne poświęcenie (wstać na 6 w sobote żeby targać drewno to nie byle co) i zaangażowanie na sesji, dobrze się wczuł w role, dodatkowo zero spinki i plus za poczucie humoru.
Setup oświetleniowy tym razem bardziej skomplikowany niż zwykle. Używaliśmy 4-5 lamp - zasadniczo ustawienie było podobne przy każdym zdjęciu:
- Quantuum 600ws z oktą 120cm po prawej od aparatu, z góry, jako światło główne
- Quantuum 300ws z kloszem z lewej, lekko od tyłu, jako rysujące sylwetke
- SB-900 z parasolką biała lub goły palnik z prawej, lekko od tyłu, jako rysujące z prawej
- Ring Quantuum 600ws na aparacie jako wypełniające, na niewielkiej mocy
Do uzyskania małej głębi ostrości przy tych lampach musiałem użyć mocnego filtra ND - LCW Fader ND. Ogólnie jestem zadowolony z jego działania - delikatnie tylko ociepla zdjęcia, nie degraduje bardzo ostrości (ostatnie foto na 1.4 i przy cropie jest naprawdę ostro), po przyciemnieniu niestety AF zaczyna się troszkę gubić, nie za każdym razem trafia idealnie (co jest w sumie zrozumiałe).
Tym razem wpis bez zdjęć, ale z taką miłą dla mnie informacją - mianowicie parę dni temu otrzymałem wiadomość, że zdjęcie które wysłałem na ogólnopolski konkurs Empiku "Portret" zajęło 3cie miejsce :))
A zdjęcie dość świeże, bo portret pana Henryka, antykwariusza z Krakowa o którym było dość głośno 1,5 miesiąca temu (dwa posty wcześniej).
Istniejący niemal nieprzerwanie od 140. lat antykwariat „S.A. Krzyżanowski” przy ul. Św. Tomasza 26 może wkrótce przestać istnieć. Przetrwał zabory, nazistowska okupację, okres PRLu – może nie przetrwać polityki włodarzy miasta Krakowa.
Małe pomieszczenie a w środku starsze małżeństwo wśród 40 tysięcy woluminów starych książek, pocztówek, albumów – to państwo Henryk i Helena Druć. Antykwariat prowadzą nieprzerwanie od 1970 roku. Niestety władze miasta podniosły czynsz o 100% i teraz nie są w stanie utrzymać lokalu - w przeciwieństwie do potencjalnych właścicieli kolejnego nowoczesnego butiku czy banku, jaki miasto widziałoby w tym miejscu.
Więcej informacji --> http://fakrakow.wordpress.com
Na Facebooku jest organizowana akcja - protest/pikieta w tej sprawie. Gorąco zachęcam do dołączenia i pojawienia się pod antykwariatem w najbliższy czwartek (2.06 o godzinie 17) :
Osobiście (poza dołączeniem do protestu) też mam zamiar pomóc - chcę nakręcić (tak, tym też się będę teraz zajmował ;)) krótki dokument/reportaż o panu Henryku i pani Helenie, który trafi do internetu i/lub lokalnej tv. W związku z tym poszukuję osoby chętnej do pomocy - reportera/dziennikarza (najchętniej z doświadczeniem), który będzie umiał przeprowadzić wywiad. Zainteresowanych proszę o kontakt mailowy.
Wiosenno-deszczowa sesja (chociaż po prawdzie to jak jesienna, bo okrutnie piź...o ), organizowana w sumie jako lekki spontan - ciężko przewidzieć choćby z tygodniowym wyprzedzeniem kiedy będzie padało... Na szczęście przylało porządnie, przemokliśmy i coś tam popstrykaliśmy (D700 + 70-200 zdecydowanie daje rade w deszczu - zero problemów pomimo tego, że ociekał wodą nonstop). Cały Kazimierz przeszliśmy wzdłuż i wszerz (parokrotnie :D ciiiii, wcale nie błądziliśmy) w poszukiwaniu w miarę opustoszałych uliczek, ale niestety praktycznie wszędzie zawalone samochodami i meleksami. O miejsca parkingowe to chyba są toczone jakieś zbrojne potyczki...
Modelka - tym razem przesympatyczna Anóh (która przyznała się, że jest koniem, ale przecież jesteśmy tolerancyjni :D ) - spisała się znakomicie pomimo dość ciężkich warunków. Z współpracy jestem bardzo zadowolony i mam nadzieję, że jeszcze się spotkamy na jakiejś sesji.
Sesja w całości w świetle zastanym, D700 + N70-200 + Sigma 85 1.4 (mój nowy nabytek, świetne szkło, w końcu przetestowane w boju).
... na lodzie ;) dokładnie - brzmi dość egzotycznie i tak jest, lecz może już niedługo przestanie - w Krakowie dynamicznie rozwija się ekipa uprawiająca właśnie ten sport. Grupa KKF (Krakowski Klub Freestyle'owy) powstała kilka lat temu, a w zeszłym roku otrzymała oficjalny status klubu. Jak na razie jest to jedyny oficjalnie działający klub tego typu w Europie. Dzisiaj na zdjęciach założyciel i lider klubu - Adam Gołąb. Po więcej informacji zainteresowanych zapraszam na stronke ---> www.isft.pl
Miejsce: szatnia lodowiska Cracovii, na godzine przed treningiem. Szatnia dość ciemna więc zdjęcia robione właściwie tylko w świetle błyskowym, praktycznie zero zastanego co rodziło szereg przeszkód - głównie konieczność absolutnego kontrolowania rozchodzenia się światła - wszelkich odbić, cieni i miejsc zalanych światłem. Czy się to udało - oceńcie sami ;)
Setup - D700 + N24-70 + S15-30. 2x Quantuum 300ws (z samymi kloszami) + Quantuum 600ws z softboxem 60x60cm. Jak poustawiane - widać na backstage'ach ;) 1/100, f/10, iso200.
Koniecznie kliknąć, bo blogger skaluje foty i mydlanie wyglądają bez powiększenia:
1.
2.
3.
No i wspomniane bekstejdże - tym razem więcej ich niż zdjęć właściwych :D foto by Filip Ornat
...tego mi trzeba ;) czyli kubka gorącej kawy/herbaty/czekolady - co kto woli. Taki był pomysł na sesje, który zrodził się jeszcze przed nadejściem ciemnych wieków (no zimy...). A że się przciągneło jak zwykle... co poradzić, złe czasy. Na szczęście powoli zaczyna się renesans (tak, chodzi o wiosnę!) i realizacja sesji obmyślanych przez całą zime :)
Zamysł zamysłem, ale widzę, że każdy kto ogląda, jakąś inna historie sobie dopowiada do tych kadrów - tak więc nic nie narzucam, interpretacja w pełni dowolna ;)
Modelki nie trzeba raczej przedstawiać, bo w tej roli znowu rewelacyjna Karolina (o, jednak przedstawiałem) która była już u mnie dwa razy i jak dobrze pójdzie to będzie i kolejne dwa. Jest pomysł, jest chęć, jest super modelka, jest miejscówka - no to czemu nie :D
Całość zrobiona w świetle zastanym, D700 + 50 1.4D
Tradycyjnie klikać po większe, ładniej to wygląda:
1.
2.
3.
Bonus - Jedynka w b&w bo obie wersje mi się podobają ;)
Aura raczej nie nastraja na inne kadry i klimaty, a to jeden z nielicznych dni z taką fotogeniczną, gęstą mgłą... Z nocnego spaceru po Krakowie, okolice Rynku.
No wreszcie! Troszkę się przeciągneło z obróbką, ale w między czasie wyskoczyła nieplanowa wcześniej sesja, którą musiałem się w pierwszej kolejności zająć...
Tak więc - na sesje się umawialiśmy od dłuższego czasu, już myślałem, że nic z tego z powodu pięknego sierpniowego listopada... codzienne sprawdzanie zachmurzenia na ICM na najbliższe dni okazało się dobrą metodą ;] co prawda zapomniałem sprawdzić jaka będzie temperatura (a było ******** zimno), ale cóż... :D zasadniczo chodziło o trafienie bezchmurnej pogody, bo w lesie bez światła jest... nudno. A szkoda też tracić czas na przeczekiwanie chmur.
Przed południem kurs w dawno upatrzone paprotkowe miejsce, spotkanie z panem kradnącym drewno from las (sic!) i pstrykamy! Większość umyślanych kadrów zrealizowana, na resztę szczerze mówiąc brakło czasu - te pare godzin mineło w oka mgnieniu (razem z przerwami na ogrzanie co jakiś czas - sweterek, nie jeden był niezbędny :D ).
Modelka tym razem to oczywiście najlepsza, niepowtarzalna i niezastąpiona Pchełka (kto śledzi bloga może pamięta z wcześniejszego wpisu - "Niekończąca się opowieść"), jak zwykle było śmiesznie, głośno (ważka) i śmiesznie. I miło (no i śmiesznie) :D Przy okazji tej sesji, wpadł pomysł na kolejną, więc pewnie jeszcze ją zobaczycie (warto czekać, poważnie!).
Już bez nudzenia, trochę technicznie - setup na wszystkich to jedna lampka SB-900 (przez białą parasolke 91cm), wyzwalana przez CLS wbudowaną. Za kontre zwykle służyło słońce - m.in dzięki niemu (i 85 bez osłony) na 2. taki lowcontrast - ale strasznie mi się spodobał efekt, pasował do klimatu, więc nie walczyłem z tym zbytnio. Zdjęcie nr 5 to Nikkor 70-200, reszta 85 1.8 (kurde, lubię to szkło...). Warunki jakieś ciężkie nie były, w miarę spokojne światło.